DZIEŃ SIÓDMY (niedziela, 8.02.2026) Panie, naucz mnie dziękować Ci za wszystko!
W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
Wprowadzenie
W siódmym dniu nowenny, razem z Najświętszą Maryją Panną i św. Ojcem Stanisławem Papczyńskim, pragniemy powierzać Twojemu miłosierdziu, o Boże, samych siebie oraz naszych bliskich chorych i cierpiących. Pragniemy wsłuchiwać się w to, co chcesz nam powiedzieć oraz przyjąć uzdrowienie duszy i ciała, którym chcesz nas obdarować. Ty wiesz najlepiej, czego każdy z nas najbardziej potrzebuje. Ufamy, że w czasie tej wielkiej nowenny przychodzisz ze swą miłością, uzdrowieniem i umocnieniem do każdego z nas i do każdej osoby Tobie powierzanej w przysłanych intencjach.
Refleksja
W Piśmie świętym czytamy: „W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1 Tes 5,18). Dziękczynienie jest pierwszym krokiem do przyjęcia uzdrowienia i łaski Bożej. To „zwyczajna droga” prowadząca do rozwoju wiary, nadziei i miłości. Rzeczywiście, trudno jest zdobywać szczyty, także szczyty duchowego życia, gdy najpierw nie nauczyliśmy się odkrywać w każdym wydarzeniu Bożego sensu i Bożej miłości. Bóg jest dobry i prowadzi nas zawsze najlepszą z możliwych dróg życia. W chorobie i cierpieniu dziękczynienie może być trudne. Gdy targa nami niepokój, lęk, złość, bardzo trudno zdobyć się na spojrzenie na rzeczywistość z perspektywy innej od perspektywy naszych uczuć. Bardzo trudno zachować w sobie wiarę, że Bóg jest dobry, że On daje nam to, co dobre, nawet jeśli w jakimś momencie tego nie dostrzegamy lub nie rozumiemy. A jednak to właśnie dziękczynienie działa jak egzorcyzm na nasze frustracje, przygnębienie, smutki czy narzekania.
Modlitwa
Panie Boże, przepraszam Cię za mój brak dziękczynienia; za te wszystkie chwile, w których zapominam, że Ty jesteś dobry i darzysz mnie dobrem; w których pogrążam się w narzekaniu i czarnowidztwie. Proszę Cię Panie, abyś nauczył mnie dziękować zawsze i w każdym czasie. Razem z Maryją Niepokalanie Poczętą i Świętym Ojcem Stanisławem, dziękuję Ci Boże za moje życie, za Twoją miłość do mnie, za Twoją troskę o mnie, za to, że nie opuszczasz mnie nigdy i niesiesz mnie na swojej dłoni. Dziękuję Ci, że przebaczasz mi moje grzechy; dziękuję za ludzi, którzy mi pomagają i troszczą się o mnie; dziękuję za moją przeszłość, za moją teraźniejszość i za wszystko, co nadejdzie. Dziękuję za to, że mogę uczestniczyć w Twoim cierpieniu i Twojej męce. Dziękuję Ci za miejsce, przygotowane dla mnie w niebie.
Modlitwa z ludem
(będziemy powtarzać: uzdrów nas Panie) Panie Jezu, powierzamy się Twemu miłosierdziu i z ufnością wołamy:
-
Ty wziąłeś na siebie wszelkie nasze choroby,
-
Ty niewidomym wzrok przywracałeś,
-
Ty otwierałeś uszy głuchym,
-
Ty niemym przywracałeś mowę,
-
Ty uzdrowiłeś kobietę od dwunastu lat cierpiącą na upływ krwi,
-
Ty uzdrowiłeś sługę setnika z Kafarnaum,
-
Ty wskrzesiłeś córkę Jaira,
-
Ty uzdrawiasz wszystkie nasze niemoce,
-
Ty pokrzepiasz wszystkich pracujących, obciążonych i źle się mających,
-
Wspomożycielu i Obrońco nasz przed złymi duchami,
-
Ty w swej niepojętej dobroci pragniesz wszystkich zbawić,
-
Z egoizmu i skoncentrowania na sobie,
-
Z braku wdzięczności i dziękczynienia,
-
Ty pochylasz się teraz nade mnę i moimi bliskimi, którzy cierpią,
Przywołujmy jeszcze wstawiennictwa Maryi
Pomnij, o Najświętsza Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy przyzywa, Ciebie o przyczyną prosi. Tą ufnością ożywiony, do Ciebie, o Panno nad pannami i Matko, biegnę, do Ciebie przychodzę, przed Tobą jako grzesznik płaczący staję. O Matko Słowa, racz nie gardzić słowami moimi, ale usłysz je łaskawie i wysłuchaj. Amen.
Święty Ojcze Stanisławie, módl się za nami (x3)
W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.
