Dzieje Wieczernika na Mariankach
Sanktuarium św. ojca Stanisława

Wielokrotnie był zalewany przez wodę, wiele razy musiał być odnawiany, przez długi czas pozostawał bez opieki, oparł się zaborom i wojnie. Wieczernik w Gorze Kalwarii na Mariankach z grobowcem św. Stanisława Papczyńskiego ocalał i staje się coraz popularniejszym miejscem pielgrzymkowym.

 

Marianie w Nowej Jerozolimie

Góra Kalwaria nosiła początkowo nazwę Nowa Jerozolima, zgodnie z życzeniem swego założyciela, biskupa Stefana Wierzbowskiego. Według jego zamysłu powstałe w 1670 roku miasto miało być ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym w Polsce, pielęgnującym kult Męki Pańskiej i rządzącym się sprawiedliwymi prawami. Mieszkańcy mieli zajmować się obsługą pielgrzymek i wieść pobożne życie.

Do wzorowanego na Kalwarii Zebrzydowskiej miasta bp Wierzbowski sprowadził kilka zakonów i zgromadzeń żeńskich i męskich, a wśród nich marianów. Nad miastem górowało widocznych z dala siedem kościołów z przyległymi do nich klasztorami. Był to ewenement na skalę europejską, niespotykany w innych fundacjach kalwaryjskich.

Bp S. Wierzbowski zaprosił marianów do Nowej Jerozolimy w 1677 roku, ze względu na szacunek do o. Stanisława, który był jego spowiednikiem i głównym doradcą w zakładaniu Nowej Jerozolimy i spowiednikiem. Marianie zamieszkali w kościele Wieczerzy Pańskiej, opuszczonym przez siostry dominikanki, ze względu na bagna i trudne warunki życia. Kościół położony wśród bagien, co roku zalewany przez wodę, nie był dogodnym miejscem do prowadzenia działalności apostolskiej, jednak o. Papczyński rozpoczął tutaj pracę z radością. Przyświecała mu myśl: pracuję dla sprawy Bożej, reszty dokona pomoc z niebios.

Sanktuaryjne miasteczko rozsławiał swymi wizytami król Jan III Sobieski, który bardzo cenił o. Papczyńskiego i się u niego spowiadał.

Kościół Wieczerzy Pańskiej zaczęto nazywać także kościołem Bożej Opatrzności, kiedy to bp S. Wierzbowski na łożu śmierci przekazał św. Stanisławowi, jakby w testamencie, „Boża Opatrzność”, co bardzo ucieszyło założyciela marianów.

Św. Stanisław w Wieczerniku

Św. Stanisław pracował w Wieczerniki przez 24 lata. Nigdy nie ustawał w głoszeniu słowa Bożego na miejscu oraz w sąsiednich kościołach na Mazowszu. Niestrudzenie spowiadał wiernych. Żył bardzo ubogo i ascetycznie, gdziekolwiek spotykał się z ludzką niedolą, wspierał jałmużną biednych, opiekował się sierotami, okazywał współczucie. Miał on łaskę leczenia różnych chorób, gorączek i bólu głowy. Czynił ręką znak krzyża na czole, ustach i piersiach chorego, mówiąc: »Krzyż i imię Pana mego Jezusa Chrystusa niech ci będzie zdrowiem duszy i ciała twego. Dokumenty mówią również o proroctwach o. Papczyńskiego, wizjach, lewitacjach, ekstazach, dokonanych nawróceniach, ale również o trzech wskrzeszeniach zmarłych dzięki jego modlitwie. Najbardziej znany stał się cud wskrzeszenia martwej dziewczynki podczas Mszy św. odprawianej przez św. Stanisława.

Grób św. Stanisława

Założyciel zakonu marianów zmarł 17 września 1701 r. Ciało jego złożono na ogromnym marmurowym stole, który zawsze znajdował się w kościele i był świadkiem wielu nadzwyczajnych wydarzeń, a zwłaszcza uzdrowień za wstawiennictwem o. Stanisława. Pozostawało tam przez kilka dni, aby umożliwić okolicznej ludności oddanie czci zmarłemu. Po pogrzebie trumnę z ciałem pochowano pod podłogą Wieczernika, w podmokłym gruncie, w pobliżu ołtarza św. Rafała, do którego zmarły miał szczególne nabożeństwo.

Ponieważ woda, która dostawała się do kościoła zagrażało trumnie z doczesnymi szczątkami o. Stanisława, w 1766 r. został wybudowany piękny, harmonijny i bardzo prosty, skromny sarkofag odpowiadający duchowi ubóstwa o. Papczyńskiego. Według miejscowej tradycji sarkofag był zbudowany zgodnie z planami sławnego architekta królewskiego Jakuba Fontany. W tymże roku nastąpiło przeniesienie trumny ze szczątkami o. Stanisława do nowego sarkofagu, który istnieje do dziś.

„Stodoła” na trzęsawiskach

Po śmierci św. Stanisława Wieczernik przechodził burzliwe koleje losu. To Opatrzność Boża uratowała świątynię od totalnej ruiny i zagłady. No bo jak wytłumaczyć fakt, że Wieczernik ocalał jako jedyna świątynia z całego zespołu kalwaryjskiego liczącego 35 kaplic, 7 kościołów i 5 klasztorów.

Jednak podmokłe grunty cały czas dawały znać o sobie. Wilgoć, a także często wdzierająca się do kościoła i klasztoru woda oraz mizerne warunki mieszkaniowe, nie sprzyjały stabilizacji życia zakonnego. Do kościoła na wiosnę można było dostać się tylko łódką. Marianie kierowani do Wieczernika przybywali tam z wielką niechęcią i oporem. Wieczernik chylił się ku upadkowi, groziło mu zawalenie. Dla podniesienia morale zakonników urząd przełożonego na Mariankach przyjął sam generał zakonu, o. Kazimierz Wyszyński. Osuszył on teren, przeprowadził remont klasztoru i kościoła, tak że w 1772 roku można było przenieść do Wieczernika studia teologicznego ze spalonego klasztoru w Skórcu na Podlasiu.

 

Osierocony Wieczernik

Po trzecim rozbiorze Polski, kiedy Góra Kalwaria znalazł się pod panowaniem Prusaków, wrogich Kościołowi, prześladujących wszystkie zakony. Zaczęli tutaj masowo osiedlać się Żydzi. Nowa Jerozolima zaczęła upadać. Około 1850 r. marianie zmuszeni byli opuścili Wieczernik i zamieszkali w pobliskim Wyględowie. Podejmowali starania, aby troszczyć się o Wieczernik i grób swego Założyciela. Niestety wskutek polityki władz świeckich okazało się to nieskuteczne. W 1863 roku rozgoryczony ks. Wierzbicki napisał: „Wojny, obojętność, brak bogatych dobrodziejów doprowadziły Stacje Kalwaryjskie do ruiny. Pozostały tylko kościoły bernardynów i marianów. Inne zrujnowano lub na inny cel przeznaczono […]. Kościół marianów – Wieczernik, pod samym miastem, chyli się do upadkowi”.

Ciosem dla całego zakonu była jego kasata w 1864 r. w zaborze rosyjskim. Marianie wraz z innymi zakonami zostali skazani na wymarcie. Wskutek decyzji caratu marianie zostali zmuszeni do opuszczenia Góry Kalwarii i Wieczernika.

W latach 1864–1952, czyli prawie przez 100 lat, w Górze Kalwarii duszpasterzowali księża diecezjalni. Oni też sprawowali jurysdykcję nad Wieczernikiem, nie poświęcali mu jednak wiele zainteresowania, był bowiem zniszczony, leżał na uboczu, na terenie, który zamieszkiwało mało wiernych.

Opatrzność Boża czuwała jednak nad tym miejscem i nad grobem o. Stanisława. Po długich staraniach w 1875 r. przybył do Góry o. Bernard Pielasiński, który był marianinem, choć z konieczności ukrywał to przed władzami świeckimi. Zamieszkał w domu opieki społecznej, gdzie pełnił funkcje kapelana przez 37 lat. Codziennie „człapał” do oddalonego o 2 km Wieczernika oraz otaczał troskliwą opieką mariańską świątynię i bronił kościół przed rozbiórką. Zbierał fundusze i czynił starania u władz carskich i kościelnych, aby otrzymać pozwolenie na remont Wieczernika, a czas ku temu był już najwyższy, zawalił się bowiem dach, na którym wcześniej bociany uwiły cztery gniazda. Okna były powybijane, a całość jawiła się jako obraz nędzy i rozpaczy. Wreszcie w 1891 roku udało się wyremontować Wieczernik. Tego roku w uroczystość Opatrzności Bożej, wśród licznie przybyłych wiernych i duchowieństwa, świątynia została poświęcona.

 

Powrót po stu latach

Jednak zakon marianów, na wskutek kasaty, wymierał. Został tylko jeden zakonnik na Litwie. Z jego śmiercią zakon miał przestać istnieć. Opatrzność Boża nie pozwoliła jednak, aby zakon założony przez św. Stanisław zakończył swój żywot. Po kryjomu przed władzami carskimi, za zgodą Ojca Świętego, ks. Jerzy Matulewicz odradza zakon. Najpierw działa on w konspiracji i nie może oficjalnie wrócić na Marianki. Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości marianie czynią starania, aby wrócić na Marianki.

Już na Kapitule Generalnej w Gdańsku w 1923 r. podjęto decyzję o wznowieniu procesu beatyfikacyjnego Ojca Założyciela i zorganizowaniu opieki nad jego grobem. Pod wpływem starań władz zgromadzenia w marcu 1939 r. proboszcz Góry Kalwarii wyraził gotowość przekazania marianom kościoła na Górce wraz z przyległym placem. Zaproponował marianom, aby ciało o. Papczyńskiego przenieśli do tego kościoła, pobudowali na placu klasztor i założyli gimnazjum. Wszystkie te plany pokrzyżował wybuch II wojny światowej.

Po wojnie Wieczernik znowu znalazł się w opłakanym stanie, lecz pojawiła się szansa na powrót jego pierwszych gospodarzy. Oto 31 marca 1952 r. Prymas Polski abp Stefan Wyszyński całą parafię Górę Kalwarię wraz z Wieczernikiem i innymi kaplicami przekazał w ręce księży marianów. Marianie wrócili do Góry Kalwarii. W marcu 1962 r. przystąpiono do tak długo oczekiwanej odbudowy kościoła Wieczerzy Pańskiej, a już 20 września tego roku nastąpiło jego poświęcenie.

Zgrzybiały, opuszczony, chylący się ku ruinie, zamknięty Wieczernik ożył, zmartwychwstał, a marianie wrócili do niego, aby w nim żyć, chwalić Boga i rozważać świętość, wiarę, nadzieję i miłość swego założyciela o. Papczyńskiego.

 

Ciuchcią do ojca Stanisława

Jeszcze przed wojną do jego grobu przybywały liczne pielgrzymki. Zwłaszcza trzy uroczystości gromadziły tysiące wiernych, a były to: dzień narodzin o. Stanisława, dzień jego śmierci oraz odpust Opatrzności Bożej. Kilkakrotnie marianie wynajmowali dla licznych pielgrzymów cały skład kolejki wąskotorowej, sławetnej ciuchci, kursującej wówczas z Warszawy do Góry Kalwarii. Godne uwagi były dwie uroczystości: obchody 300. rocznicy urodzin o. Papczyńskiego w 1931 r. oraz 260. rocznicy założenia Zakonu Marianów w 1933 r. Pielgrzymce w roku 1933 przewodniczył abp Stanisław Gall. Według świadectw zgromadziła ona kilkanaście tysięcy wiernych.

Pielgrzymki do Wieczernika kontynuowano po wojnie. Z powodu zwiększającej się liczby pielgrzymów i miejscowych wiernych w latach 1965–1966 urządzono w środku parku plac nabożeństw, a w 1973 r. ustawiono tu ołtarz polowy.

Pierwszym opiekunem i kapelanem Wieczernika był ks. Piotr Grochowski. Po nim funkcję tę sprawowali kolejni marianie: Kazimierz Wójcicki, Czesław Franciszkowicz, Stanisław Bogucki, Julian Kałowski, Jan Bukowicz, Jan Karbasz, Jan Kosmowski, Wojciech Skora, a od 2017 r. – Jan M. Rokosz.

Sanktuarium św. Stanisława

Przełomowymi wydarzeniami dla Wieczernika były beatyfikacja i kanonizacja św. Stanisława. Przed beatyfikacją marianie zatroszczyli się o miejsce, gdzie spoczywa ich Założyciel: częściowo przywrócono stan Wieczernika z XVII wieku dobudowując zakrystię i kruchtę, zagospodarowano plac wokół oraz wybudowano dom zakonny.

W ostatnich latach kościół na Mariankach z grobowcem o. Stanisława był miejscem dwóch wielkich uroczystości. Zaraz po beatyfikacji założyciela marianów w Licheniu, 16 września, przybył do grobu o. Stanisława, legat papieski, sekretarz stanu, ks. kard T. Bertone. Kolejnego dnia przy grobie nowego Błogosławionego zgromadzili się kardynałowie, biskupi, marianie z wszystkich krajów świata, oraz świeccy. Modlitwie przewodniczył kard. Franc Rodé, prefekt Watykańskiej Kongregacji Instytutów Życia Konsekrowanego.

Po kanonizacji o. Stanisława, na Mariankach odbyły się 11 czerwca 2016 r. uroczystości dziękczynne z licznym udziałem kardynałów, biskupów, kapłanów, marianów z Polski i z zagranicy oraz licznie zgromadzonych wiernych. Obecni także byli przedstawiciele najwyższych władz państwowych i samorządowych. Uroczystościom przewodniczyli: metropolita warszawski, kard. Kazimierz Nycz oraz ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej abp Henryk Hoser.

W dniu 16 marca 2017 roku do Wieczernika przybył prezydent Polski Andrzej Duda z małżonką, aby modlić się przy grobie św. Stanisława o pomyślność dla Polski.

Wieczernik staje się coraz popularniejszym miejscem pielgrzymkowym. Z Księgi łask wynika, że na szczególne wsparcie modlitewne ze strony św. Stanisława mogą liczyć rodziny pragnące potomstwa, matki w ciąży, zwłaszcza zagrożonej, osoby uzależnione od nałogów, skonfliktowane rodziny i małżeństwa oraz dzieci i młodzież mający trudności w nauce. Jest też wiele świadectw duchowych nawróceń i uzdrowień z nowotworów.

Biorąc pod uwagę zwiększająca się liczbę pielgrzymów na Mariankach, kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski, podniósł Wieczernik ojca Stanisława do rangi Sanktuarium Diecezjalnego. Dekret o utworzeniu tego sanktuarium wszedł w życie w dniu liturgicznego wspomnienia św. Stanisława, 18 maja 2018 r.